elbląska gazeta internetowa
10 września 2010, Eligii, Irmy, Łukasza

Doktor Ola

onEl.pl > Artykuły > Elbląskie historie, dodano dnia: 11 stycznia 2010

To już po raz dwudziesty, 6 stycznia w Elblągu odbył się Koncert Noworoczny w Wieczór Trzech Króli. Jak co roku rozdano Nagrody Prezydenta, nazywane czasami elbląskimi „oskarami”.

Warto przy tej okazji przypomnieć pierwszą laureatkę tej nagrody – dr Aleksandrę Gabrysiak, słynną „Doktor Olę”. Nagrody Prezydenta Elbląga ustanowione zostały przez Radę Miejską 9 stycznia 1991 roku, więc podczas pierwszego koncertu ich jeszcze nie wręczano. Zrobiono to po raz pierwszy 6 stycznia 1992 roku. Nie było wielkiego zaskoczenia – doktor Ola zasługiwała na tę nagrodę, jak nikt inny w Elblągu. I pewnie, jak nikt inny, natychmiast otrzymane pieniądze oddała… bardziej potrzebującemu.

Urodziła się 16 kwietnia 1942 roku w Radzyminie niedaleko Warszawy. Do szkół chodziła w Gdańsku, uzyskując w 1961 r. świadectwo dojrzałości. Chorowała od dziecka. Krzywica witamino-D-oporna była w tamtym czasie nieuleczalna. Gdy miała sześć lat, po raz pierwszy trafiła na stół operacyjny. Później było jeszcze kilka bolesnych operacji. Bardzo cierpiała, ale ból ten znosiła z niezwykła cierpliwością i wiarą. Marzyła o tym, by pomagać innym, by być lekarzem.

W październiku 1962 r., nie bacząc na kalectwo, rozpoczęła studia na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Gdańsku. Dyplom lekarza uzyskała w roku 1968. Po studiach rozpoczęła pracę w Akademii Medycznej, a później w Tczewie jako kierownik laboratorium, które sama wzorowo zorganizowała. W 1972 r. uzyskała I stopień specjalizacji z dziedziny analityki lekarskiej. W 1975 r. przeniosła się do Elbląga.
Jednak nie tyle kariera zawodowa, co jej zaangażowanie w pomoc drugiemu człowiekowi, bliźniemu i to temu najsłabszemu, stworzyło legendę dr Oli. Już w Tczewie założyła Telefon Zaufania, zamknięty później przez „bezpiekę”. Pomagała osobom starszym i samotnym matkom. Walczyła o nienarodzone dzieci. Sama w 1974 roku adoptowała porzuconą po porodzie w szpitalu dziewczynkę. Nie chciała wiązać się w małżeństwo, bojąc się o balast noszonego kalectwa. Zresztą, poślubiła swoją pracę i powołanie pomocy słabszym.

W Elblągu już całkowicie i bezgranicznie oddała się służbie chorym, uzależnionym od nałogów, samotnym matkom, więźniom i wszystkim potrzebującym. Jak napisano to po jej śmierci „doktor Ola ratowała życie nienarodzonym, miała szczególny dar godzenia zwaśnionych małżeństw, ratowała samobójców, pomagała odnajdywać sens życia, odwiedzała więźniów i służyła pomocą osobom zwalnianym z więzienia.” Od 1985 r. pracowała w “Poradni Trzeźwości” w Elblągu, całkowicie zmieniając styl pracy tej placówki. Swoim oddaniem, wielkim zaufaniem i wiarą w pacjenta zdobyła serca współpracowników i pacjentów - alkoholików. Miała dla nich zawsze czas, nawet w swoim mieszkaniu. Gdy któryś z nich zawiódł, szukała go po melinach. Wszelkimi sposobami nakłaniała do udziału w spotkaniach Klubu Abstynenta „Żuławy”. Z taką samą determinacją walczyła o nienarodzone dzieci, pomagała w adopcji, wreszcie zorganizowała Dom Samotnej Matki. Zagubionym rozdawała kartki z numerem domowego telefonu. Karki takie rozklejała w tramwajach i autobusach, prowadząc w ten sposób prywatny telefon zaufania. Jej marzeniem było założenie pierwszego w Polsce stacjonarnego hospicjum dla terminalnie chorych. A przy tym wszystkim sama była bardzo chora i cierpiąca. Poruszała się o dwóch kulach.

Dr Ola przez wielu już za życia uważana była za świętą. Sama niewiele potrzebowała. Za to z wielką wiarą w człowieka walczyła o każde życie, nawet najpodlejszego bandziora. Niosła dobro i w innych widziała również dobro. I wiele razy udawało się. Alkoholicy porzucali nałóg i wychodzili z największego dołka, widząc tę bezbronną, cierpiącą kobietę, która im zaufała. Wielu elblążan i nie tylko elblążan, dr Oli bardzo dużo zawdzięcza. Ale i wielu o nią się martwiło, bojąc się skutków jej bezgranicznej ufności nawet do kryminalistów. Niestety, nie bezzasadnie.

Dr Ola była człowiekiem wiary. Już w dzieciństwie swoje cierpienie ofiarowała Chrystusowi. Na studiach związała się z duszpasterstwem akademickim. Całe życie starała się być codziennie na mszy. Często odmawiała sobie pożywienia, poszcząc o chlebie i wodzie. Powtarzała, że wiara bez uczynków jest martwa. Nie bała się cierpienia, nie obawiała się też męczeńskiej śmierci.

Aleksandra Gabrysiak została zamordowana 6 lutego 1993 r. w Elblągu, we własnym mieszkaniu. Zabójcą okazał się jeden z podopiecznych, przebywający na więziennej przepustce. Morderca zabił też jej 19-letnią córkę – Marysię. W dziesiątą rocznicę śmierci, Biskup Elbląski, Andrzej Śliwiński zapowiedział rozpoczęcie diecezjalnego procesu beatyfikacyjnego dr Aleksandry Gabrysiak.

***
Jest 6 stycznia 1992 roku. W Szkole Muzycznej odbywa się Koncert Noworoczny. Laureatką pierwszej w historii Nagrody Prezydenta Elbląga jest dr Ola. Z pomocą przyjaciół podnosi się z głębokiego fotela i podpierając się dwoma kulami, podchodzi do sceny po nagrodę. W przerwie koncertu, gratulujących jej karci, że piją szampana. Dr Ola nie toleruje picia, nawet szampana, nawet w małych ilościach. Czy jest dziwaczką? – już szepcze się, że otrzymaną nagrodę odda biednym. I rzeczywiście tak się dzieje. Jeden z jej podopiecznych jest w wielkiej potrzebie i te pieniądze ratują go, a może nawet jego życie. A cóż ona sama potrzebuje? Olbrzymim wysiłkiem osiągnęła wymarzony od dziecka lekarski dyplom. Może pomagać ludziom i to jest najważniejsze. Na jej lekarskiej wizytówce pod nazwiskiem “Aleksandra Gabrysiak - lekarz”, napisano: „może służyć pomocą: uzależnionym i ich rodzinom, w obronie życia poczętego, matkom samotnym i w innych głębokich problemach życiowych”.


autor: Juliusz Marek
wyświetl do wydruku
Możliwość dodania komenatrza do artykułu wymaga zalogowania się do serwisu;
Jeżeli nie masz jeszcze konta użytkownika zapraszamy do formularza rejestrującego
Wyszukaj
Komentowane artykuły
Brak komentowanych artykułów.
Nasi partnerzy