elbląska gazeta internetowa
8 września 2010, Czcibora, Marii, Serafiny
Hans von Goetzen
onEl.pl > Artykuły > Elbląskie historie, dodano dnia: 9 września 2009Wczesnym rankiem 6. lutego 1945 pisze swój ostatni list: Staję o 9 rano przed moim Panem Bogiem. Dziękuję Wam za wszystko z całego serca, za całe dobro. Chcę umrzeć jak prawdziwy Goetzen. Chcę umrzeć jako chrześcijanin. […] Do widzenia w innym świecie. Hans.
Hans von Goetzen nie był elblążaninem, choć na świat przyszedł w pobliżu naszego miasta, w bogatej w tradycje pruskie rodzinie. W późnym średniowieczu Goetzenowie trafili do Prus Wschodnich wraz z zakonem krzyżackim. Przez wieki pełnili publiczne funkcje jako oficerowie i urzędnicy i nabyli tu posiadłość ziemską.
Hans von Goetzen urodził się 2 lipca 1895 w Choiten na południe od Elbląga, w ojcowskim majątku. Dziadek ze strony matki przywędrował na te ziemie z Bazylei i kupił tu majątek ziemski. Babka pochodziła z zamożnego domu żydowskiego w Gdańsku, z rodziny Normann. Rodzina była zasymilowana, a sama babka była ochrzczona w kościele ewangelickim.
Hans w wieku 14 lat śladem ojca wstąpił do korpusu kadetów. W sierpniu 1914 jako podchorąży ułanów poszedł na wojnę. Był ranny na froncie wschodnim - odłamek granatu rozszarpał mu płuco. Powrót do zdrowia trwał bardzo długo. Awansowany do stopnia podporucznika służył po wojnie jeszcze dwa lata w korpusie ochotników w Prusach Wschodnich.
Goetzen w wieku 25 lat uczył się rolnictwa. Półtora roku praktykował w największej w Prusach stadninie w Trakenhen, a następnie tyle samo w stadninach koni na Węgrzech. Następnie przejął zarządzanie niewielkim majątkiem Amalienruh, położonym niedaleko Ostródy (dziś wieś Malinnik przy E7 przed Miłomłynem). Posiadłość należała do jego matki i on powinien ją dziedziczyć.
W roku 1942 został wezwany przez komisję, która zajmowała się rekwirowaniem w Prusach Wschodnich koni dla wojska. Jego zadaniem jest wybór z majątków i zagród chłopskich potrzebnych zwierząt. W ramach tej pracy trafia do dużego gospodarstwa chłopskiego pod okupowaną przez Niemców Mławą, włączoną do administracji Prus Wschodnich we wrześniu 1939 r. Gospodarzem jest Schröder, przesiedlony tu Niemiec gospodarz. Przy kolacji rozmawiają o różnych problemach, głównie o rolnictwie i żniwach. Hans nieopatrznie chwali rosyjskie kołchozy.
Małżeństwo Schröder denuncjuje swojego gościa. Sąd polowy w Berlinie 2 marca 1943 skazuje Goetzena na karę więzienia. Wyrok nie jest prawomocny. Podczas kolejnej rozprawy w dniu 7.09. 1943r. sąd zaostrza karę na rok i sześć miesięcy więzienia. W kwietniu sąd centralny z Heinrichem Himmlerem jako szefem sądu – dochodzi do wniosku, że kara jest ciągle za łagodna. Teraz Goetzen słyszy wyrok: 5 lat więzienia. Obrońcy skarżą ten wyrok, więc Himmler rozkazuje sędziemu orzec 15 lat ciężkiego więzienia. Hans jest natychmiast aresztowany.
Kolejny sąd jest bezwzględny. Orzeka rozkład moralny oskarżonego, a za to hitlerowskie prawo przewiduje karę śmierci. W dodatku oskarżony ma żydowską krew, co zostaje podczas rozprawy wykorzystane przez oskarżyciela. Rodzina i przyjaciele ślą prośby o ułaskawienie. Szczególnie aktywny jest kuzyn, Friedrich Gramsch, dyrektor ministerialny w biurze pełnomocnika dla planu czteroletniego. Rodzina, jak często jest to tylko możliwe, odwiedza skazanego. Przynosi mu żywności i czystą bieliznę. On nie ma potrzeb – tylko raz prosi o cebulę. Fakt, że początkowo skazany został na karę 15 lat ciężkiego więzienia, a nie na śmierć, rodzi jeszcze nadzieję, że Himmler mógłby wyrok zmniejszyć. Ale jest inaczej. Historycy niemieccy obliczyli, że podczas wojny wykonano między 5000, a 6000 wyroków śmierci z orzeczeniem rozkładu moralnego. Tak jest i tu. Himmler prośbę o ułaskawienie odrzucił i nakazał natychmiastowe wykonanie wyroku przez zastrzelenie.
Obrońca Gotzena - Kurt Peschke napisał po wojnie do siostry (matka nie przeżyła mozołu ucieczki z Prus Wschodnich):” On był jakiś czulszy i bardzo religijny. Zdarzyło się, że bardziej ludzki strażnik w wigilię 1944 r. pozwolił aresztantom zebrać się wspólnie w korytarzu. Wszyscy oni oczekiwali wykonania wyroku śmierci. Hans Goetzen z Biblii przeczytał na głos towarzyszom niedoli bożonarodzeniową ewangelię. Jak to zauważył, była to opowieść o nim samym. Dlatego postanowił wytrwać w wierze do końca. Umrzeć godnie, bo przyjdzie taki czas, kiedy okaże się, że był po słusznej stronie.
Egzekucję zaplanowano na wtorek, 6. lutego 1945 o 9 rano. Razem z nim na plac za koszarami w Ruhleben w dzielnicy Berlina Spandau wyprowadzono dwunastu żołnierzy. Są to: podpułkownik - lat 56, porucznicy, kanonierzy, szeregowcy – sami starsi mężczyźni. Sędzia trzy dni wcześniej zlecił wojsku wykonanie wyroku, wytypowanie żołnierzy do wykonania egzekucji, stawienie się oficera sanitarnego, przygotowanie pali, powrozów i opasek na oczy jak również określił procedurę usunięcia zwłok – jak widać biurokracja III rzeszy działała aż do samego końca wojny.
W Berlinie, w dzielnicy Spandau, na cmentarzu jest kwatera z 350 grobami. Stoi tam duży kamień polny upamiętniający uczciwych Niemców - ofiary faszyzmu. Spoczywa tam też Hans von Goetzen.
W Wielkanoc 2005 roku, austriacki biskup katolicki, Egon Kapellari, wzruszony heroicznym zmaganiem się ze śmiercią papieża Jana Pawła II, postanowił zebrać opowieści o życiu i umieraniu sławnych postaci historycznych. Wśród 78 opowieści, którym nadał tytuł „Sztuka umierania”, znalazła się historia niemieckiego oficera spod Elbląga.
autor: Juliusz Marek
wyświetl do wydruku
wyświetl do wydruku
Możliwość dodania komenatrza do artykułu wymaga zalogowania się do serwisu;
Jeżeli nie masz jeszcze konta użytkownika zapraszamy do formularza rejestrującego
Jeżeli nie masz jeszcze konta użytkownika zapraszamy do formularza rejestrującego
Komentowane artykuły
Brak komentowanych artykułów.
Brak komentowanych artykułów.



