elbląska gazeta internetowa
10 września 2010, Eligii, Irmy, Łukasza

Nasz najlepszy przyjaciel

onEl.pl > Kultura i rozrywka > Warto przeczytać, dodano dnia: 27 lipca 2010

„Żadne zwierzę nie będzie Wam tak oddane, jak to przygarnięte ze schroniska”. Takie słowa często padają z ust pracowników tej instytucji, ale kto by w nie wierzył? Myślisz: „Chcą się pozbyć zwierząt, to tak mówią”. Myślałam tak samo do czasu, kiedy sama przygarnęłam stamtąd dwa psiaki.

To było dziewięć lat temu i teraz nie wyobrażam sobie bez nich życia. Sądzicie pewnie, że to kwestia przyzwyczajenia, bo przecież do wszystkiego z biegiem czasu można się przyzwyczaić. Oczywiście jest w tym trochę racji. Z tym, że ja nie musiałam się do nich przyzwyczajać. One od razu skradły moje serce. Ich nie dało się nie pokochać. W moim domu psy były od zawsze, więc mam porównanie. Te ze schroniska są bardziej oddane i lojalne. Choć w schronisku pracują ludzie z powołaniem, którym zależy na każdym podopiecznym, to jednak nie są w stanie poświęcić każdemu tyle czasu i uwagi, ile by potrzebował.

Moje psy przygarnęłam, kiedy miały ok. 3 miesiące. W tym czasie wiele mogło się zdarzyć. Zbyt wiele. Ludzie potrafią być okrutni. Jedna miała poobcinane wąsy i nawet nie chcę myśleć, co jeszcze je spotkało. W schronisku spędziły parę dni. Kiedy je zabierałam były „dzikie”, wszystkiego się bały. Jedna okazywała to poprzez chowanie się za siostrą, która dla odmiany szczekała i rzucała się na wszystko, co według niej wyglądało podejrzanie. A jej zdaniem nikomu nie mogła ufać.

Obie bardzo cieszyły się na widok dzieci, które podchodziły do kojca, by je pogłaskać. Pomyślcie, co czuły, gdy dzieci odchodziły. Jedno, po drugim. Wydaje mi się, że to uczucie do końca ich nie opuściło. Mimo, że mają już tyle lat, nadal cieszą się z takim samym entuzjazmem, gdy wracam z pracy do domu. Dziś patrzę na nie z dumą. Sonia- niegdyś trzęsąca się ze strachu na widok chusteczki psina, dziś o wiele odważniejsza z podniesioną głową wychodzi z domu na podbój świata. Tina zaś zrozumiała, że za radość nie otrzyma kary, i że nie musi walczyć z całym światem. Ich przemiana jest dla mnie największym szczęściem.

Pies czy kot najlepszym przyjacielem człowieka? Na to pytanie nie ma dobrej odpowiedzi i tak naprawdę nie chodzi o jakikolwiek wybór, czy udowadnianie wyższości jednego zwierzęcia nad drugim. Każde zwierzę potrafi dać szczęście, jeśli tylko dostanie taką szanse. Na potrzeby tego artykułu wybrałam się do elbląskiego Schroniska dla Bezpańskich Zwierząt, znajdującego się przy ulicy Królewieckiej 233. Znajduje się tam dużo psów i kotów, a wszystkie spragnione są pieszczot i miłości. Chodząc od klatki do klatki, od boksu do kojca zdałam sobie sprawę, że schronisko jest swoistym domem dziecka dla zwierząt. Podobnie jak dzieci, psy usiłowały zwrócić na siebie uwagę. Najpierw szczekaniem, potem skakaniem na drzwi wybiegów i merdaniem ogonem. Gdy podchodziłam do nich, zachowywały się różnie.

Jedne wdzięczyły się przybierając przymilny wyraz pyska, inne kłóciły się o najlepsze miejsce przy bramce, jeszcze inne, jakby nieco zawstydzone, przyglądały się z oddali.

- Przede wszystkim potrzebujemy domów tymczasowych. – wyznaje Agnieszka Wierzbicka, dyrektorka schroniska. - Ciapkowo w Gdyni realizuje tego typu akcję. To bardzo dobry pomysł. Takiemu psiakowi będzie o wiele łatwiej znaleźć dom. Ludzie, którzy go wezmą mogą mu poświęcić więcej czasu, poobserwować go, by później móc określić jego potrzeby. Dzięki temu będziemy wiedzieć, jakich właścicieli potrzebuje dany pies. A przy odrobinie szczęścia pies może już nie będzie potrzebować nowego domu. Tak jak to było w Krakowie. Po powodzi 700 psów musiało znaleźć domy tymczasowe. 300 już nie wróciło do schroniska.

Adopcja zwierzaka wymaga dość szczegółowego wywiadu. Trzeba przepytać przyszłych właścicieli, by sprawdzić czy można im powierzyć żywą istotę, za którą będą musi wziąć odpowiedzialność. W przypadku „groźnych ras” niezbędna jest wizyta przed adopcyjna. Takie psy nie są powierzane ludziom mieszkającym w blokach. Wyjątek może stanowić rodzina, która miała już pod opieką taką rasą. Młodzi ludzie, bez rodziny też nie mogą przygarnąć „groźnej rasy”, takiej jak np. Amstaff czy Pit Bull. Nie raz zdarzało się tak, że młody chłopak, chcąc jedynie popisać się posiadaniem takiego psa zabierał go do domu, ale później nie umiał się nim odpowiednio zająć, co prowadziło to porzucenia Bogu Ducha winnego psa. Tego typu zachowania skłoniły pracowników schroniska do wyznaczenia pewnych ograniczeń. Najważniejsze by przyszły właściciel czworonoga dokładnie przemyślał swoją decyzję. Istotne jest, by nie miał żadnych wątpliwości, by liczył się z tym, że dorosły pies ma swoje przyzwyczajenia i niektórych nie da się zmienić. Taką decyzję należy także przedyskutował z osobami, z którymi się mieszka. Takiego nietrafionego prezentu nie można później schować na dnie szafy lub gdy się znudzi odstawić na półkę. To jest też jeden z powodów, dla których zwierzęta nie są wydawane do wyjmowanych mieszkań, nawet jeśli zgodę wyrazi właściciel mieszkania.

- Warunkiem adopcji jest kastracja. Jeśli ktoś adoptuje szczeniaka, to kiedy psiak osiągnie odpowiedni wiek, musi się do nas zgłosić na zabieg. Dorosłe psy wydajemy już po zabiegu – mówi Agnieszka Wierzbicka. - Szczeniak kosztuje 20 zł, pies duży, ale nie rasowy 50 zł, a rasowy 100 zł. W cenę wliczone są szczenienia, zaczipowanie i kastracja.

Schronisko wymaga wiele pracy, dlatego każda pomoc się liczy. Jeśli kochasz zwierzęta i chcesz pomóc w opiece nad nimi zostań wolontariuszem. Jeżeli masz ukończone 18 lat wystarczy, że wypełnisz w dwóch egzemplarzach umowę wolontariatu i przyniesiesz ją do schroniska. Tego samego dnia możesz już zacząć pomagać. W przypadku, gdy masz skończone 15 lat musisz zabrać do schroniska jednego z rodziców i razem z nim podpisać umowę. - Ciągle przybywa nowych psów. Nie jesteśmy w stanie na bieżąco na stornie aktualizować danych w dziale „do adopcji”. Przydałby się wolontariusz, który by to zmienił. – dodaje Agnieszka Wierzbicka. – Trzeba zrobić psiakom zdjęcia i umieścić je na stronie z krótkim opisem. Dzięki temu nie trzeba co chwila przyjeżdżać do schroniska, by zainteresować się którymś z naszych psiaków.

Po więcej informacji zapraszam na stronę www.schronisko.elbląg.pl Można też porozmawiać z pracownikiem schroniska. Wystarczy tylko zadzwonić pod numer 55 234-16-46.

autor: KJ
wyświetl do wydruku


     
     

    1 2 3 4 z 4     następna »  
Możliwość dodania komenatrza do artykułu wymaga zalogowania się do serwisu;
Jeżeli nie masz jeszcze konta użytkownika zapraszamy do formularza rejestrującego
Wyszukaj
Komentowane artykuły
Brak komentowanych artykułów.
Nasi partnerzy