elbląska gazeta internetowa
10 września 2010, Eligii, Irmy, Łukasza

Nie jesteśmy bezsilni

onEl.pl > Artykuły > Zdrowie i uroda, dodano dnia: 12 lipca 2010

Zawsze myślałam, że na wszystko w życiu przyjdzie pora, że jest jakaś ustalona kolej rzeczy. Najpierw jest się młodym, pięknym i beztroskim, a dopiero dużo później przychodzą pierwsze oznaki starzenia. Chyba wyparłam ze swojej świadomości fakt, że już po 20-stce mogą człowieka dopaść „skazy”.

Na szczęście mamy XXI wiek i nie musimy się na to godzić. Nie jestem zwolenniczką operacji plastycznych, ani innych radykalnych ingerencji w nasze ciało. Walka za wszelką cenę z nieuchronnym upływem czasu nie ma sensu, bo jest z góry skazana na przegraną. Nie oznacza to jednak, że zupełnie nie możemy nic z tym zrobić.

Pierwszą „skazą”, jaką chciałam omówić są żylaki. Wybór tej skazy był oczywisty, ponieważ dopadł mnie osobiście i to bez żadnego uprzedzenia. Dostrzegłam dwa śródskórne poszerzenia żylne na łydce, czyli tak zwane „pajączki”. Niby nic wielkiego. Czasem były bardziej, czasem mniej widoczne. Opalone pewnie byłyby trudne do zauważenia. Jednak zaniepokoił mnie sam fakt, że się pojawiły. Zaczęłam interesować się tym tematem. Okazało się, że żylaki kończyn dolnych to jedno z najczęstszych schorzeń w Polsce i na świecie. To również jedna z najbardziej dokuczliwych dolegliwości. Mogą powodować dyskomfort, uczucie „zmęczenia” nóg, a nawet skurcze nocne, obrzęki, czy pieczenie. Jednym słowem - potrafią być bardzo uciążliwe. Przez rok stosowałam krem z kasztanowca w nadziei, że rozwiąże to mój problem. Jakież było moje zdziwienie, gdy po roku zauważyłam kolejnego pajączka. Tego było już za wiele. Nie mogłam tego tak zostawić. Przecież to nie tylko problem estetyczny, ale i zdrowotny!

Internet zasypał mnie masą informacji, terminów i sposobów leczenia. Zetknęłam się z terminem „Skleroterapia”. To metoda leczenia żylaków, polega na „podaniu do światła żyły środka obliterującego, który powoduje jej zamknięcie i znikanie”. Za wiele mi to nie wyjaśniło. Raczej mnie przeraziło, a zważywszy na to, że to „ten sam” Internet doradził mi codzienne stosowanie kremu, postanowiłam tym razem zwrócić się do specjalisty. Zgłosiłam się do Anetty Wnukowskiej, lekarza medycyny estetycznej, która przed założeniem swojego gabinetu była moim lekarzem rodzinnym. Doszłam do wniosku, że skoro do tej pory dobrze doradzała mi w sprawach zdrowotnych, to i tym razem udzieli mi profesjonalnych wskazówek. Pełna obaw (w końcu ten temat dotyczył mnie bezpośrednio) udałam się na rozmowę do Jej Gabinetu Medycyny Estetycznej. Przyznaję, że ciepłe kolory gabinetu, eleganckie wyposażenie, a przede wszystkim otwartość pani Anetty, trochę mnie uspokoiły. Powód mojej wizyty był prosty - dowiedzieć się jak najwięcej, by móc pomóc nie tylko sobie, ale i innym dziewczynom w podobnej sytuacji. Zaczęłam więc pytać o wszystko, co mnie, jako pacjentkę, martwiło najbardziej. Okazało się, że na rozwiązanie tego problemu ludzie wpadli już prawie 100 lat temu, bowiem Skleroterapia jest znana na świecie od 1813 r.

- Podczas Skleroterapii podaje lek w postaci piany, który działa drażniąco na śródbłonek naczyń krwionośnych . Wstrzyknięty do światła żyły środek chemiczny uszkadza śródbłonek naczynia, prowadząc do ograniczonej reakcji zapalnej. Odkłada się włóknik , rozpoczyna się wolne włóknienie ściany, następuje zmniejszenie średnicy naczynia i zarastanie światła. Efektem dobrze wykonanej Skleroterapii powinno być włóknienie naczynia, a nie jego zakrzepica - wyjaśnia Anetta Wnukowska - Lek podany do światła naczynia działa jak klej. Ma za zadanie skleić dwie ścianki, naczynia ze sobą. Należy brać pod uwagę, że usunięcie drobnych pajączkowatych poszerzeń żylnych jest trudne i często zabieg należy powtórzyć po 4 tygodniach. Podanie leku do tych pajączkowatych poszerzeń żylnych trochę boli i bezpośrednio po zbiegu w tych miejscach powstaje nieduży obrzęk, który znika w ciągu kilkunastu godzin. Należy pamiętać , że po zbiegu w miejscach podanego leku tworzą się często siniaki, które wchłaniają się w ciągu kilkunastu dni.

Dowiedziałam się, że taki zabieg najlepiej robić jesienią lub zimą, ponieważ warunkiem poddania się Skleroterapii jest zakaz opalania na czas leczenia, czyli od 2-4 tygodni. Latem, co prawda, słońce kusi nas, by wyjść na miasto w skąpych strojach, ale jak to zrobić skoro na nogach goszczą te nieszczęsne pajączki? - Po tym zabiegu największe ryzyko to przebarwienia, dlatego nie można się opalać. Trzeba poczekać, aż wszystko się zagoi. - dodaje Anetta Wnukowska.

Moje skojarzenia - będę miała wielkie rany albo strupy, zabieg będzie niesamowicie boleć itp. Po dłuższej rozmowie pani Anetta zaproponowała mi zabieg, żebym mogła na własnej skórze poczła, o czym rozmawiamy, a dzięki temu będę mogła rzetelniej napisać artykuł. Pierwsza myśl - panika. Czuję lekki dyskomfort na myśl o wbijaniu we mnie igły, dlatego byłam lekko przerażona. Poszłam jednak na głosem serca i oddałam się w ręce pani Anetty, która ostrzyknęła mi łydkę. Ta część interesowała mnie najbardziej. Odwieczne pytanie „Czy to będzie boleć?”. Doznanie można określić jako, coś silniejszego od ukąszenia komara, ale coś mniejszego od ukłucia przy pobieraniu krwi. Ten stan odczuwa się tylko przy czerwonych pajączkach. Niebieskich żył nie czuć wcale. Zabieg trwał około 10 min, chociaż gdybym w trakcie zabiegu bała się na tyle, by zrobić przerwę, nie byłoby z tym żadnego problemu. Pani Anetta mimo, że sama poddała się temu zabiegowi i wie, że to nic strasznego rozumie, że nieznane może przerażać, dlatego dla każdego pacjenta rezerwuje dodatkowy czas na ewentualne przystosowanie się do tej niecodziennej sytuacji.

- Jeśli chodzi o dni cyklu, to nie mają ode wpływu na fazę gojenia. - W czasie miesiączki można wykonywać zabieg. - mówi Anetta Wnukowska – Należy jednak liczyć się z tym, że w czasie zabiegu odczucie bólu tuż przed miesiączką lub w czasie miesiączki może być większe. Kolejną frapującą mnie sprawą było noszenie obcisłych rzeczy. - Po zabiegu lepiej nie nosić obcisłych rzeczy. A dla pacjentów z problemem niewydolności żylnej zalecam rajstopy przeciwżylakowe.

Od zabiegu minął tydzień. Jestem cała, zdrowa i bardzo zadowolona. Przyznaję, że tuż po zabiegu łydka nie wyglądała zachęcająco. Co prawda przed zabiegiem zostałam uprzedzona, że pojawią się siniaki i faza leczenia będzie polegała m.in. na ich powolnym znikaniu, ale mimo to nie byłam przygotowana na taki widok. Wyglądałam jakbym wpadła w stado dzikich, krwiożerczych komarów. Pojawiła się opuchlizna, która już w ciągu godziny po zabiegu zaczęła się zmniejszać. Co ważne, po zabiegu należy dużo chodzić. Zgodnie z zaleceniem, po wyjściu z gabinetu poszłam na godzinny spacer. Nie odczuwałam żadnego swędzenia (a tego się trochę spodziewałam), ani bólu. Co ciekawe - następnego dnia bez żadnych przeszkód mogłam pójść do pracy. Obawiałam się, że po zabiegu będzie czekać mnie zwolnienie lekarskie, a kogo na to stać w dzisiejszych czasach? Na szczęście L4 w tym przypadku nie jest potrzebne. Co więcej cena zabiegu również jest przystępna. Usunięcie „pajączków” z obu nóg kosztuje 160 zł (przy użyciu 5 ampułek Aethoxysklerolu).- U 70 procent pacjentek wystarczy jeden zabieg. - zapewnia Anetta Wnukowska. - Różne są stopnie niewydolności. W ostateczności może dojść do drugiego zabiegu. Zdarza się to bardzo rzadko, ale w takiej sytuacji wykonuję zbieg  po miesiącu. Oczywiście żylaków operacyjnych nie usuwam. Po zbadaniu  pacejntki lub pacjenta decyduję, czy jest sens wykonać Skleroterapię żył, jeśli mam wątpliwości  to robię USG Doppler.

Dokładnie tydzień temu poddałam się Skleroterapii i zaobserwowałam duże postępy. Lek naprawdę działa. Jeszcze nie wszystkie siniaczki mi zeszły, ale już widzę, że pajączki znikają. Obiecuję, że do kolejnego artykułu dodam parę słów na temat ostatniego etapu gojenia. Do tego czasu myślę, że już wszystkie ślady zabiegu znikną. Serdecznie polecam Gabinet Medycyny Estetycznej mieszczący się na ul. Czołgistów 3. W razie pytań, czy konsultacji należy dzwonić bezpośrednio do pani Anetty Wnukowskiej 695 27 47 37.

Na zdjęciu noga tuż po zabiegu.

autor: ST
wyświetl do wydruku


 

    1 z 1    
Możliwość dodania komenatrza do artykułu wymaga zalogowania się do serwisu;
Jeżeli nie masz jeszcze konta użytkownika zapraszamy do formularza rejestrującego
Wyszukaj
Komentowane artykuły
Brak komentowanych artykułów.
Nasi partnerzy